Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 stycznia 2018

WEGAŃSKA ZUPA ZIEMNIACZANA Z MLEKIEM KOKOSOWYM, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni 7

Dzisiaj zapraszam Was na bardzo szybką, smaczną, sycącą, zimową, wegańską zupę wg przepisu Elli Woodward.



Kim jest Ella? Najpierw była blogerką, teraz to kobieta instytucja. Deliciously Ella to marka kojarząca się z dobrym, wegańskim jedzeniem, to oczywiście blog o jedzeniu, ale i mała sieć delikatesów, gdzie można kupić własne wyroby spożywcze, czy przysiąść i w uroczym otoczeniu przekąsić coś zdrowego i smacznego, dalej to własna marka spożywcza, także instytucja organizująca przeróżne warsztaty, wreszcie Ella to również autorka już 4 książek kucharskich. Ja, póki co, mam dwie. A dzisiejszy przepis pochodzi z jej drugiej książki: Deliciously Ella - Every Day.

Czego możemy uczyć się od Elli? Jak pasję zamieniać w biznes życia! Ma dziewczyna smykałkę! 
Zresztą zobaczcie sami. Oto link do jej strony.


WEGAŃSKA ZUPA ZIEMNIACZANA Z MLEKIEM KOKOSOWYM



Składniki: /na 2 porcje/

2 słodkie ziemniaki  (użyłam 4 małych)
400 ml mleka kokosowego (standardowa puszka)
10 g świeżej kolendry (średniej wielkości pęczek)
2 łyżeczki sosu tamari (użyłam sosu sojowego, około 4 łyżeczki)
2 łyżeczki słodkiej papryki
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka octu jabłkowego (ja ostatecznie dodałam 4 łyżeczki, bo miałam ochotę na coś kwaśniejszego)
1 łyżeczka gorczycy

Przygotowanie:

1. Słodkie ziemniaki obrać, pokroić na kawałki i ugotować. Ella zaleca gotowanie na parze, aczkolwiek z braku czasu ugotowałam jej po prostu w wodzie.

2. Do garnka wlać mleko kokosowe, dodać przyprawy, ugotowane ziemniaki oraz około 200 ml wody. Wszystko zblendować.

3. Gotową zupę porządnie podgrzać. Podawać posypaną świeżymi listkami kolendry.

Efekt końcowy - Pycha! Jednak w głowie już kłębią mi się wariacje na temat tej zupy... a może by tak dodać ugotowaną marchewkę, albo odrobinę startego imbiru? Trzeba spróbować.

Życzę smacznego!



sobota, 18 listopada 2017

GOFRY, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni 6

Jakiś czas temu kuchenna bogini, moja ulubiona Nigella Lawson wydała nową książkę kucharską - AT MY TABLE. Rzecz jasna nie mogło jej zabraknąć na mojej półce. Problem polegał jedynie na tym, że nie miałam nawet kiedy jej przejrzeć... W końcu, w ubiegłą sobotę do jakiejś wieczornej pracy włączyłam sobie BBC, a tam Nigella robiła gofry – o mój Boże, jakiego ona mi narobiła smaka! Przyszła niedziela, poranek, co zrobiła Karolina? Otóż pognała do sklepu po maszynkę do gofrów i zabrałam się przygotowanie pysznego leniwego śniadanka. I powiem Wam krótko... to jest najlepszy przepis na gofry, jaki kiedykolwiek próbowałam! Wafle będą cudownie puchate i niezbyt słodkie. Powiem szczerze, że t gdybyśmy jeszcze zredukowali ilość cukru w przepisie, to śmiało te wafle moglibyśmy serwować z wytrawnymi dodatkami.


Zatem nie ma na co czekać! Jutro niedziela – bierzcie się do dzieła. Zróbcie sobie cudne, leniwe, pyszne śniadanie z Nigellą!

GOFRY

Przepis na około 20 kwadratowych wafli

Składniki:

450 ml tłustego mleka
225 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
45 g cukru
szczypta soli
3 duże jajka – białka na pianę
125 ml oleju
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (można dodać cukier waniliowy)

Przygotowanie:

1.       W wysokim naczyniu zmiksuj składniki mokre: mleko, żółtka, olej, ekstrakt z wanilii.
2.       W oddzielnym naczyniu ubij białka na pianę ze szczyptą soli.
3.       W misie połącz składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia, cukier.
4.       Do składników suchych dodawaj mokre, wymieszaj aby nie było grudek.
5.       Do powstałej masy bardzo delikatnie i stopniowo wmieszaj pianę z białek, zadbaj żeby mieszanina nie straciła swojej puszystości.
6.       Rozgrzej gofrownicę i  śmiało piecz wafle.

Nasze gofry wsunęliśmy z bitą śmietaną, borówkami, bananami i dżemem brzoskwiniowym. Wiem, rozpusta! Ale jakie to było dobre!!!


POLECAM!



niedziela, 24 września 2017

TOFU SŁODKO KWAŚNE, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni 5

Kto mnie obserwuje na FB, ten wie, że mamy z Jonatanem plan podjąć wyzwanie 30-dniowej diety wegańskiej. W ramach przygotowań zaopatrzyliśmy się nawet w odpowiednią książkę kucharską. Sprawdziwszy recenzje, padło na BEAUTIFULLY REAL FOOD Sam Murphy. Książka jest o tyle ciekawa, że zawiera sporo przepisów na dania mięsne przygotowywane bez mięsa, co dla takiego smakosza jak ja jest olbrzymim udogodnieniem.

Zaczęłam przeglądać tę książkę i przyznam się, to było niczym nauka gotowania na nowo, tyle przypraw i składników, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Mięso mielone bez mięsa albo kiełbasa wegańska. Mega!

No to poczytawszy, trzeba było ugotować coś na spróbowanie. Wybrałam chińszczyznę - kurczak słodko kwaśny z ryżem i bez kurczaka rzecz jasna. Wyszło przepyszne. Niestety potrawa ta jest bardzo czasochłonna. Pykło prawie 2 godziny ale efekt wart był zachodu. Zatem do dzieła!



TOFU SŁODKO KWAŚNE
wg Sam Murphy


Składniki na 2 porcje:

chrupiące tofu:
375g odsączonego tofu
2-3 łyżki mąki kukurydzianej
1/2 łyżeczki soli

1/2 łyżeczki cebuli w proszku
120g mąki
250ml mleka sojowego
1 łyżka octu jabłkowego
olej do głębokiego smażenia

warzywa:
2 ząbki startego czosnku 
2 łyżeczki startego imbiru
1 czerwona papryka (ja poszalałam i dodałam też żółtą i zieloną)
110g kalafiora podzielonego na różyczki (ja dodałam więcej)
300g ananasów z puszki
1 łyżka oleju kokosowego

sos słodko kwaśny:
1 łyżka koncentratu pomidorowego
60g brązowego cukru (użyłam białego, bo sklep był już zamknięty)
80 ml soku z ananasa (użyłam tego z puszki)
60 ml octu ryżowego
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżeczki cebuli w proszku
1 łyżeczka garam masala
1 i 1/2 łyżeczki mąki kukurydzianej

ryż:
200g ryżu basmati
sok z 1 limonki
1 łyżeczka oleju sezamowego
garść posiekanej kolendy
1 łyżka nasion czarnego sezamu (można pominąć)

Przygotowanie:

1. Ugotuj ryż wg przepisu z opakowania.

2. Tofu pokrój w kostkę o boku 2 cm, obtocz delikatnie w mące kukurydzianej.

3. Przygotuj ciasto do tofu: Wymieszaj mąkę z solą i cebulą w proszku. Do mleka sojowego dolej ocet jabłkowy. Połącz składniki suche i mokre. Dobrze wymieszaj.

4. W garnku rozgrzej olej do głebokiego smażenia. Gdy osiągnie temperaturę 190 stopni, ostrożnie i stopniowo wrzucaj zamoczone w cieście tofu. Gdy osiągnie złoty kolor, wykładaj na talerz wyłożony ręcznikiem kuchennym - wsiąknie w niego nadmiar tłuszczu.

5. Wymieszaj składniki na sos słodko kwaśny. Póki co, nie dodawaj mąki kukurydzianej. Przygotuj także warzywa do smażenia - kalafiora podziel na małe różyczki, paprykę pokrój na kawałki, odsącz ananasa.

6. Na dużej patelni rozgrzej olej kokosowy, dodaj zmiażdżony czosnek i starty imbir. Następnie wrzuć warzywa i smaż je około 3-4 minut. Następnie wlej wcześniej przygotowany sos słodko kwaśny. Smaż kolejne 3 minuty. (Właściwie tak długo aż warzywa osiągną właściwą dla Ciebie miękkość. Jednak pamiętaj, niech wciąż będą nieco chrupiące). W szklance wymieszaj 3 łyżeczki wody z 1 i 1/2 łyżeczki mąki kukurydzianej. Wlej do warzyw, celem zagęszczenia potrawy. 

7. Teraz dodaj tofu i bardzo delikatnie połącz z sosem. Zdejmij z palnika.

8. Do ryżu dodaj sok z limonki, olej sezamowy, kolendrę i nasiona sezamu.

I już. Czas serwować! 


Życzę smacznego!


A gdybyś miał ochotę sprawić sobie wspomnianą książkę. Oto i ona. Dostępna na amazon.co.uk.


poniedziałek, 18 września 2017

PACHNĄCE POMARAŃCZĄ CIASTO Z POLENTY Z ROZMARYNEM, TYMIANKIEM I PISTACJAMI, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni 4

Kto obserwuje mnie na Instagramie, ten już wczoraj miał okazję chociaż zamarzyć o kawałku tego przepysznego ciasta. Zatem dzisiaj już nie będę się dłużej znęcać i szybciutko prześlę Wam przepis na tę pyszotę. Ciasto tym lepsze, że bezglutenowe, a na dodatek smakuje i pachnie jesienią, zatem zdaje się być idealnie dopasowane do panującej za oknem aury ;) Zatem do dzieła!

Przepis pochodzi z ostatnio mojej ulubionej książki, o której już Wam pisałam – „Nadiya’s British Food Adventure”.



PACHNĄCE POMARAŃCZĄ CIASTO Z POLENTY Z ROZMARYNEM, TYMIANKIEM I PISTACJAMI

Czas przygotowania: 25 minut
Czas pieczenia: 1 godzina

Składniki:

Na ciasto:
180 ml oliwy
220 g cukru
300 g mielonych migdałów
3 duże jajka
skórka otarta z 4 mandarynek
1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
1 łyżka esencji pomarańczowej
150 g polenty
1 łyżeczka proszku do pieczenia


Na syrop i lukier:
sok wyciśnięty z 4 mandarynek
4 łyżki płynnego miodu
5 gałązek świeżego tymianku (użyłam rozmarynu)
50 g cukru pudru
100 ml oleju orzechowego
1 łyżka esencji pomarańczowej
25 g siekanych pistacji do dekoracji (użyłam orzeszków ziemnych)


Przygotowanie:

1.       Nagrzej piekarnik do temperatury 200 stopni. Tortownicę o średnicy 20 cm wysmaruj masłem.
2.       Ubij mikserem oliwę z cukrem. Na przemian dodawaj zmielone migdały i jajka.
3.       Dodaj skórkę z mandarynek, esencję pomarańczową i rozmaryn.
4.       W oddzielnej misie wymieszaj polentę z proszkiem do pieczenia, dodaj do składników płynnych i dokładnie wymieszaj.
5.       Wylej ciasto na przygotowaną wcześniej tortownicę, wstaw do piekarnika na 30 minut. Następnie obniż temperaturę do 180 stopni i piecz kolejnych 20 – 25 minut. Ciasto na zewnątrz powinno być brązowe.
6.       W międzyczasie przygotuj syrop do nsączenia ciasta. Do garnuszka wlej sok z mandarynek, miód i włóż gałązki tymianku. Podgrzej mieszaninę, nie doprowadzając do wrzenia.
7.       Ciasto po wyjęciu z piekarnika dokładnie ponakłuwaj i póki jeszcze jest ciepłe, obficie nasącz przygotowanym syropem. Odstaw ciasto do wystygnięcia.
8.       Przygotuj lukier. Wymieszaj cukier puder z esencją pomarańczową i olejem orzechowym. Wylej mieszaninę na ciasto i zanim zaschnie posyp posiekanymi orzechami dla ozdoby.



Smacznego!!!







niedziela, 10 września 2017

BRZOSKWINIOWY KOTLET WIEPRZOWY, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni 3

Zaczęło się od poszukiwania inspiracji na niedzielny obiad, a że w lodówce była świnka, to wybór padł na kotlet z brzoskwiniami wg Jamiego. Przepis szybki i prosty. Jedynym ekstremum jest robienie pożaru na patelni ale zawsze można spełnić się jako mały pirotechnik.

Zatem do dzieła!



BRZOSKWINIOWY KOTLET WIEPRZOWY
Jamie Oliver - "5 ingridients"

przepis dla dwóch osób
czas przygotowania: 20 minut

Składniki:

2 kotlety wieprzowe w tłuszczykiem
4 ząbki czosnku
2 gałązki świeżego rozmarynu
puszka brzoskwiń w syropie (połówki)
50 ml burbona 


Przygotowanie:

1. Mięso przyprawiamy solą i pieprzem. (Nie rozbijamy!) Jeśli mięso nie jest zbyt tłuste, na patelni rozgrzewamy nieco oliwy lub oleju. Jeśli jest tłuszczyk mięso układamy na rozgrzaną suchą patelnię.
Kotlety smażymy od 3 do 5 minut z każdej strony, dociskając je do patelni, aby ładnie się przybrązowiły. 

2. Usmażone mięso zdejmujemy z patelni, a na pozostały rozgrzany tłuszczyk wrzucamy posiekany czosnek oraz listki rozmarynu, a następnie połówki brzoskwiń skierowane płaską stroną do patelni. Gdy lekko skarmelizują dodajemy na patelnię mięso.

3. Na patelnię wlewamy alkohol i ostrożnie podpalamy. Gdy ogień się wypali, danie jest gotowe do podania.


My zdecydowaliśmy się zaserwować mięso z puree ziemniaczanym i moim skromnym zdaniem było pysznie. Zatem gorąco polecam! Przyjemna alternatywa dla schabowego.




wtorek, 5 września 2017

KURCZAK KREMOWO MUSZTARDOWY, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni 2

Jamie Oliver przed kilkoma tygodniami wydał kolejną książkę kucharską. A z racji, że jest on moim ulubionym brytyjskim szefem kuchni, tej pozycji nie mogło zabraknąć w mojej kulinarnej biblioteczce.

Tym razem Jamie postawił na potrawy z 5 składników. Szybkie i łatwe dania dla zabieganych czytelników.

"5 INGRIDIENTS. QUICK & EASY FOOD"


Ja moją przygodę z tą książką rozpoczęłam od dania z kurczaka:

KURCZAK KREMOWO MUSZTARDOWY

przepis dla dwóch osób
czas przygotowania: 20 minut

Składniki:

200 g grzybów (ja użyłam białych i brązowych pieczarek)
1 czerwona cebula (wrzuciłam dwie średniej wielkości)
2 filety z piersi kurczaka
2 łyżeczki musztardy francuskiej (ziarnistej)
60 ml śmietany 12% (ja użyłam creme fraiche)

Przygotowanie:

1. Na suchą dużą patelnię wrzucamy pokrojone w plastry grzyby. Podsmażamy aż puszczą sok. W ten sposób nabiorą złotego koloru i głębokiego orzechowego smaku.

2. Dodajemy na patelnię nieco oliwy oraz wrzucamy posiekaną cebulę. Przesmażamy mieszając.

3. Kurczaka kroimy w około 2 cm kostkę, przyprawiamy solą i pieprzem, dodajemy na patelnię i smażymy do miękkości.

4. Gdy mięso jest gotowe, na patelnię dodajemy musztardę i śmietanę. Dokładnie mieszamy dalej prużąc na wolnym ogniu. Jamie zaleca dodanie 150 ml wody do sosu; ja ten krok pominęłam.


I już. Szybko i smacznie!

Kurczaka podałam z puree ziemniaczanym i sałatą z pomidorów.


Sałata z pomidorów: 
przepis własny

Składniki:

4 pomidory pokrojone w mniejsze "ćwiartki"
2 łyżki creme fraiche, kwaśnej śmietany lub jogurtu naturalnego
2 łyżki octu
pieprz do smaku
świeży posiekany rozmaryn

Podane składniki wystarczy wymieszać i gotowe.

Także smacznego! Dajcie znać, czy smakowało :)






środa, 16 sierpnia 2017

CHRUPIĄCA CZEKOLADOWO ORZECHOWA TARTA NA SPODZIE Z CHIPSÓW, czyli z wizytą u brytyjskich szefów kuchni

Kochani,
dzisiaj uroczyście rozpoczynam nową serię na blogu, która już od dawna chodziła po mojej głowie.
Otóż startujemy z serią kulinarną, w której będę chciała pokazywać Wam przepisy brytyjskich szefów kuchni. W polskiej telewizji można zobaczyć programy Jamiego Olivera, Gordoda Ramsaya, czy bezkonkurencyjnej Nigelli ale orócz nich jest jeszcze wielu świetnych kucharzy, których książki i programy jeszcze nie zawitały nad Wisłą. I to na nich szczególnie będę chciała się skupić.

Dziś, z racji, że mam urodziny, będzie na słodko. Bo w takim dniu  końcu trzeba nam duuużo słodyczy! A na słodko będzie wg przepisu zwyciężczyni 6 edycji The Great British Bake Off Nadiyi Hussain - skądinąd przepięknej i uroczej kobiety.

Zatem do dzieła!

CHRUPIĄCA TARTA CZEKOLADOWO - ORZECZOWA NA SPODZIE Z CHIPSÓW ZIEMNIACZANYCH


przygotowanie 25 minut
pieczenie 45 minut
wrażenia smakowe bezcenne

Na spód:
250g tradycyjnych chipsów solonych
100 g masła
4 łyżki złotego syropu (z racji, że golden syrup jest praktycznie nieosiągalny w Polsce, polecam użyć miodu)

Na nadzienie:
225g masła
375g gorzkiej czekolady (minimum 70% cacao)
3 jajka
3 białka
150g cukru
125 g solonych orzeszków ziemnych lekko posiekanych

1. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę z 225g masła. Odstawiamy do wystygnięcia.


2. Chipsy rozdrabniamy do postaci drobnych okruchów. (Ja wrzuciłam je do woreczka strunowego i rozgniotłam tłuczkiem do moździerza). Rozpuszczamy 100g masła ze złotym syropem lub miodem, łączymy z chipsowymi okruchami.
3. Formę do tarty natłuszczamy i wykładamy chipsową masę formując brzeg. Piekarnik narzewamy do 180 stopni. Spód pieczemy 10 minut.


4. Jajka i białka ubijamy z cukrem na puszystą masę, dalej stopniowo dodajemy przestudzoną masę czekoladowo-maślaną. Na koniec dodajemy około 3/4 orzechów.
5. Masę wylewamy na ciasto, na wierzch posypujemy resztą orzechów dla dekoracji. Wstawiamy do piekarnika na około 20 - 25 minut.


6. Gdy ciasto przestygnie, nakrywamy je folią i wstawiamy do lodówki na 3 - 4 godziny.
7. Podajemy z lodami waniliowymi lub śmietankowymi.



Ciasto jest przepyszne! Bardzo bogate, syte i co najważniejsze, nie jest bardzo słodkie.

MNIAM!!!
Zresztą spróbujcie sami!

PS. Przepis pochodzi z książki Nadiya's British Food Adventure, strona 276. Tłumaczenie własne.





niedziela, 12 marca 2017

ENGLISH BREAKFAST niegdyś tradycja, dziś lek na kaca ;)

Pora to jeszcze wczesna, przede wszystkim dla śpiochów! Zatem śmiało mogę Was porwać na tradycyjne angielskie śniadanie.
Będąc w Anglii, po prostu nie można go nie skosztować!



Śniadanie to jest dość tłuste i bardzo obfite. Aż ciężko sobie wyobrazić, że niegdyś ludzie jedli tak codziennie... Współcześnie danie to wciąż jest popularne wśród tubylców ale raczej już tylko w czasie leniwych weekendów, kiedy to dochodzimy do siebie po radościach piątkowej lub sobotniej nocy ;)

A co wchodzi w skład tradycyjnego English Breakfast?
Wariacji jest kilka, nie wszystkie składniki są obowiązkowe, lecz zawsze na talerzu znajdą się:
- jajko sadzone 
- smażony bekon
- fasolka w sosie pomidorowym
- smażona angielska kiełbaska, najczęściej wieprzowa lub z baraniny
- tosty z masłem.
Dodatkowo serwowane są:
- smażone grzyby
- grillowane pomidory
- black pudding, czyli smażona kaszanka
- hash browns, czyli placki z siekanych ziemniaków.
A do tego rzecz jasna mocna herbata - Englsh Breakfast, oczywiście z mlekiem.

Prawda, że brzmi smacznie?

Czy tubylcy gotują rzeczone śniadanie w domu? Zwykle nie. Są albo zbyt leniwi, albo po prostu zbyt skacowani ;) Zresztą, po co się męczyć, skoro tuż za rogiem, na każdej właściwie ulicy, znaleźć można lokalny pub lub po prostu bar śniadaniowy ( w wydaniu byle jakim lub posh) i za niewielkie pieniądze ucieszyć swój zbolały żołądek ;)

My akurat wybraliśmy się do takiego nieco ładniejszego baru śniadaniowego ;) W końcu na blogu nie będę pokazywać byle czego... Chociaż w sumie, może kiedyś dla kontrastu, napiszę i o takim średnio interesującym miejscu?!

W pobliżu Archway, w północnym Londynie, znjaduje się bar Spoke, nieco posh i nieco hipster style ale za to jedzenie jest naprawdę pyszne! Gorąco polecam!





wtorek, 7 marca 2017

FOOD MARKET czyli o dobrym jedzeniu słów kilka

Food Market to jedno z bardzo popularnych zjawisk w Wielkiej Brytanii. Ot takie targowisko, które odbywa się w wyznaczonym miejscu i czasie, a gdzie można zjeść smakołyki z całego świata. Jeden z moich ulubionych odbywa się na South Bank i w Camden. Dzisiaj jednak chciałabym pokazać Wam może i dużo mniejszy ale oferujący równie smaczne jedzenie.




W poniedziałek lub wtorek, w porze lunchu, wystarczy wybrać się na Piccadilly Circus i spacerkiem udać się w kierunku Fortnum & Mason. Po lewej stronie znajduje się kościół, a na placu kościoła odbywa się market. Zakątek to uroczy, bo na tyłach znajduje się romantyczny skwer, gdzie można przysiąść i w promieniach słońca spożyć swój posiłek. A co można zjeść? Turecki kebab rzecz jasna, pyszny falafel z humusem, argentyńską bułę ze stekiem - mniam, pierożki, pizzę, chińszczyznę i wiele, wiele innych. Niestety nie serwowali niczego z Polski. Ojczyste smakołyki za to można skosztować na South Bank i w Camden.

Czy polecam? No pewnie. Z turystycznego punktu widzenia, to świetny sposób żeby tanio i niezobowiązująco skosztować smakołyków świata :)

Market:






Park:






czwartek, 17 listopada 2016

O kulturze chodzenia do pubów - The culture of going to pubs

Czy potraficie sobie wyobrazić polskich emerytów przesiadujących wieczorami w pobliskim pubie i sączących piwo w towarzystwie młodych i nieco starszych osób? Otóż nie! W Polsce zwyczajnie do pubów chodzą głównie licealiści i studenci. Ja sama niekiedy czuję się już za staro na przesiadywanie na barowym stołku. Zresztą nigdy nie zapomnę stanowczego sprzeciwu mojej Mamy, która powiedziała, że gdzie ona do pubu z tą siwą głową. I tak to u nas dokładnie wygląda...
***
Can you imagine Polish pensioners in the evening, in a nearby pub, drinking a beer in the company of young people? Well, no! In Poland only teenagers and university students usually go to pubs. I myself sometimes just feel too old for hanging out. Anyway, I will never forget my mother's opposition, who said that there is no place for her in the pub with her gray head. And so it is with us - Poles...



A jak jest na Wyspach? Otóż dokładnie odwrotnie. W lokalnych pubach spotykają się wspólnie i młodzi i starzy. Żadnemu dwudziestolatkowi nie przeszkadza siedzący przy stoliku obok osiemdziesięciolatek, raczej prawdopodobne jest, że zamienią ze sobą kilka uprzejmych słów. Ludzie wpadają do pubu bardzo często po pracy. Chłopaki z budowy w roboczych strojach, panowie w garniturach, panie na ploteczki i drineczka, panowie na partyjkę szachów lub po prostu na obiad, bo w domu nie chciało się gotować.
***
And how is it in the UK? Well, exactly the opposite. In the local pubs young and old come together . Any twenties don't mind of sitting at the table next to the eighties, rather it's possible that they will chat with each other. People go to the pub very often after work. The guys in construction work clothes, men in suits, ladies gossiping and sipping a coctail,  gentlemen for a chess game or just for lunch, because they were too lazy at home to cook.



Ja absolutnie uwielbiam nasz lokalny pub. The Coronet przy Holloway Road. Pub ów należy do sieci The Wetherspoon, która jest jak taki swoisty Mc Donald's tylko dla dorosłych. Jest naprawdę tanio i wcale nie najgorzej. A to nasze miejsce ma swój klimat. Niegdyś w budynku pubu mieściło się kino, później klub bingo, a teraz jest to gastro pub, gdzie można obejrzeć mecz, a czasem i film. Pewnie na długo zapamiętam moment, kiedy w czasie Mundialu pub pełen Anglików kibicował Polsce, a nie Portugalii. No piękne uczucie!
***
I absolutely love our local pub. The Coronet at Holloway Road. This pub belongs to The Wetherspoon chain, which is like a sort of Mc Donald's for adults only. It is really cheap and not bad at all. And this our place has its own characteristic atmosphere. Originally, the building housed a cinema, then bingo club, and now this is a gastro pub, where you can watch the football match and sometimes a film. Probably I will remember for a long time the moment, when during the World Cup, the pub full of English people cheering for Poland, not Portugal. So beautiful feeling!




Tymczasem zapraszam do obejrzenia zdjęć z naszego pubu. Bar i Jonatan w roli modela pleców, nasz obiad i mój pierwszy grzany cydr w tym roku. Pyszota!
***
Meanwhile, let me invite you to see the photos of our pub. The bar and Jonatan in the role of back model, our dinner and my first mulled cider this year. So yummy!